Gratka dla milionów fanów Diuny i Mesjasza Diuny Franka Herberta, jednego z najwybitniejszych twórców literatury science fiction.

W Drodze do Diuny czytelnicy znajdą niepublikowane dotychczas teksty, odszukane w notatkach pisarza sceny i rozdziały, które zostały usunięte z obu powieści, z także korespondencję autora z wydawcą na temat powstających książek. Teksty te rzucają nowe światło na okoliczności powstania arcudzieł literatury SF.

Droga do Diuny to książka wyjątkowa i wspaniały prezent dla miłośników twórczości Franka Herberta! Stanowi kompendium wiedzy i zbiór tekstów, a dla świata Herbertowej Diuny jest tym, czym Silmarillion dla Tolkienowego Śródziemia!

 

Interesująca dla fanów Franka Herberta będzie też zawarta w książce alternatywna opowieść o Diunie - Planeta przyprawy. Została napisana przez Briana Herberta i Kevina J. Andersona na podstawie szkiców autora. Dowiemy się zatem jak pierwotnie miała wyglądać Diuna i w jaki sposób z niewielkiej, pozbawionej rozmachu powieści powstało ostatecznie arcydzieło światowej literatury science fiction.

 

Uzupełnieniem tego tomu są opowiadania Briana Herberta i Kevina J. Andersona – Szept kaladańskich mórz, Polowanie na Harkonnenów, Mek do bicia, Twarze męczenników i Dziecko morza – osadzone głównie w realiach stworzonej przez nich trylogii „Legendy Diuny”.

 

Książę zwilżył usta językiem.

— To się nie wydaje możliwe. Nigdy nie słyszałem o czymś takim. Wielu ludzi regularnie przyjmuje melanż. To część naszej diety, Thufir. Musielibyśmy już słyszeć o symptomach głodu narkotycznego. Ja sam obchodziłem się bez przyprawy przez… — Pokręcił głową. — No cóż, ja… Do diabła, Thufir! Wiem, że mogę jej używać albo ją odstawić.

— A możesz, panie?

— Ale ja…

— Czy ktoś, kto może pozwolić sobie na regularne zażywanie melanżu, odstawi go na próbę? — zapytał Hawat. — Nie mówię o przypadkowych ludziach z klasy średniej. Mówię o tych z wyższej, którzy mogą go łatwo zdobyć i znają jego sprawdzone właściwości geriatryczne, o tych, którzy zażywają go codziennie w dużych ilościach w charakterze lekarstwa.

— To by było potworne — powiedział Leto.

— Nie byłby to pierwszy raz, kiedy jakaś wolno działająca trucizna została wprowadzona na rynek pod przykrywką dobra publicznego. Zapraszam cię, panie, do zapoznania się z historią zażywania saturialu, semuty, verity, tytoniu…

 

Frank Herbert z pewnością byłby zachwycony i dumny z tej kontynuacji swojej wizji. - Dean Koontz.