Publikacja jest zarazem dziełem bardzo osobistym – w pierwszym zdaniu eseju „Dziecko” Cywiński wyznaje otwarcie: „Od razu powiem: nie wiem, jak o tym pisać. Problematyka dzieci w obozie przerasta naszą kulturę werbalną prawdopodobnie najbardziej”. Kontrapunktem dla refleksji o tym, że „w Zagładzie dzieci człowiek transcenduje człowieczeństwo” jest obraz jego własnej, szczęśliwej córki, spacerującej „w zwiewnej lekkiej sukience” z tatą, przeplatający się z opisem muzealnej gabloty z ubrankami i śpioszkami pomordowanych dzieci. „Jest to zdecydowanie nie do zniesienia, gdy człowiek sam został ojcem. Po przyjściu na świat mojej córki, przez półtora roku nie byłem w stanie podchodzić do tej gabloty. Nawet, gdy szedłem z oficjalnymi wizytami, zawsze udawało mi się jakoś w tym miejscu pozostać w tyle. Nie zbliżać się do tego tematu”, pisze szczerze Cywiński.
Z tekstów wyraźnie przebija przekonanie autora, iż wobec Auschwitz nie można pozostać obojętnym. To w niesłychany sposób naznaczone Miejsce zmusza nie tylko do konfrontacji z wymiarem śmierci ponad miliona niewinnych cywili, ale również z samym sobą i każdy musi samodzielnie znaleźć swój własny sposób na „radzenie” sobie z nim. Szuka go też nieustannie sam Piotr Cywiński, nie unikając w czasie intymnej, emocjonalno-literacko-filozoficznej wędrówki pytań, które jedni odbiorą jako prowokujące i wręcz niewygodne, lecz które dla innych staną się z pewnością inspiracją do działania.
Władysław Bartoszewski, wieloletni mentor autora, napisał we wstępie do książki: „Ufam, że refleksje obecnego dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu są ważnym przyczynkiem do uprzytomnienia czytelnikom typu więzi, jaka wielu z nas łączy z przeszłością będącą zobowiązaniem dla przyszłości”.