Imperator Domicjan spędził poranek 18 września zasiadając w sali sądowej pałacu cesarskiego w Rzymie, rozpatrując szereg spraw, które wymagały jego uwagi. Stanowiło to jedną z podstawowych powinności władcy, z pewnością najbardziej męczącą. Pomiędzy piątą i szóstą godziną – czyli na krótko przed południem – udał się do kąpieli, po której miała nastąpić sjesta. Po drodze podszedł do niego Parteniusz, główny cubicularius, czyli pokojowiec, informując go, że jeden z wyzwoleńców z domu jego siostrzenicy Domicylli, człowiek o imieniu Stefanus, czeka w jego prywatnej sypialni, by przekazać mu ważną wiadomość.
Cesarz udał się natychmiast do swojego małego mieszkania, aby wysłuchać co Stefanus ma do powiedzenia. Według jednego ze źródeł, Stefanus pozostawał w niełasce na skutek oskarżeń o kradzież. Domicylla została wygnana rok wcześniej na wyspę Pandeteria krótko po tym jak Tytus Flawiusz Klemens, kuzyn władcy wyznaczony na jego następcę, został stracony. Stefanus, który wciąż służył w pałacu, został prawdopodobnie przyjęty do domu cesarskiego po wygnaniu Domicylli. Podobno pragnął pomścić swoją dawną panią i przez cały poprzedni tydzień poruszał się po pałacu z ramieniem owiniętym bandażem, pod którym skrywał sztylet.
Śmierć Domicjana miało przewidzieć kilku astrologów i zapowiadać szereg różnorakich omenów, wzbudzając uzasadnione obawy władcy. Opowiada o tym dwóch historyków, których szczegółowe opisy zabójstwa cesarza się zachowały – Swetoniusz i Kajusz Dion. Jeśli te wydarzenia i znaki miały miejsce, to jest naprawdę zadziwiające, że Domicjan, który miał być strachliwy, przesądny i wierzący w omeny oraz astrologię, udał się samotnie na spotkanie z nielojalnym i żądnym zemsty Stefanusem.