Wszystko zaczęło się od moich czternastych urodzin. Był duży różowy tort z napisem „14 lat” i świeczki w kolorze tęczy. Mieliśmy je odkąd pamiętam. Co roku ten sam tort i te same świeczki, tylko cyfra się zmieniała. Tamte urodziny to moje ostatnie miłe wspomnienia. Jakby czas się wtedy zatrzymał. Może faktycznie tak było, bo wielu moich przyjaciół uważa, że wciąż zachowuje się jak czternastolatka. Po tych urodzinach wszystko legło w gruzach. Przestałam marzyć, bo te marzenia i tak by się nie spełniły. Nie miałam tez żadnego celu, bo życie wydawało się beznadziejne. Cóż, nie wpadłam na to, że może być gorzej i wkrótce było!