Facebook - konwersja
Czytaj fragment
Pobierz fragment

  • Empik Go W empik go

Koniec świata i poziomki - ebook

Wydawnictwo:
Data wydania:
27 kwietnia 2021
Ebook
18,90 zł
Audiobook
24,95 zł
Format ebooka:
EPUB
Format EPUB
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najpopularniejszych formatów e-booków na świecie. Niezwykle wygodny i przyjazny czytelnikom - w przeciwieństwie do formatu PDF umożliwia skalowanie czcionki, dzięki czemu możliwe jest dopasowanie jej wielkości do kroju i rozmiarów ekranu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, PDF
Format PDF
czytaj
na laptopie
czytaj
na tablecie
Format e-booków, który możesz odczytywać na tablecie oraz laptopie. Pliki PDF są odczytywane również przez czytniki i smartfony, jednakze względu na komfort czytania i brak możliwości skalowania czcionki, czytanie plików PDF na tych urządzeniach może być męczące dla oczu. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
, MOBI
Format MOBI
czytaj
na czytniku
czytaj
na tablecie
czytaj
na smartfonie
Jeden z najczęściej wybieranych formatów wśród czytelników e-booków. Możesz go odczytać na czytniku Kindle oraz na smartfonach i tabletach po zainstalowaniu specjalnej aplikacji. Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Multiformat
E-booki w Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu. Oznacza to, że po dokonaniu zakupu, e-book pojawi się na Twoim koncie we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu.
(3w1)
Multiformat
E-booki sprzedawane w księgarni Virtualo.pl dostępne są w opcji multiformatu - kupujesz treść, nie format. Po dodaniu e-booka do koszyka i dokonaniu płatności, e-book pojawi się na Twoim koncie w Mojej Bibliotece we wszystkich formatach dostępnych aktualnie dla danego tytułu. Informacja o dostępności poszczególnych formatów znajduje się na karcie produktu przy okładce. Uwaga: audiobooki nie są objęte opcją multiformatu.
czytaj
na laptopie
Pliki PDF zabezpieczone watermarkiem możesz odczytać na dowolnym laptopie po zainstalowaniu czytnika dokumentów PDF. Najpowszechniejszym programem, który umożliwi odczytanie pliku PDF na laptopie, jest Adobe Reader. W zależności od potrzeb, możesz zainstalować również inny program - e-booki PDF pod względem sposobu odczytywania nie różnią niczym od powszechnie stosowanych dokumentów PDF, które odczytujemy każdego dnia.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na tablecie
Aby odczytywać e-booki na swoim tablecie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. Bluefire dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na czytniku
Czytanie na e-czytniku z ekranem e-ink jest bardzo wygodne i nie męczy wzroku. Pliki przystosowane do odczytywania na czytnikach to przede wszystkim EPUB (ten format możesz odczytać m.in. na czytnikach PocketBook) i MOBI (ten fromat możesz odczytać m.in. na czytnikach Kindle).
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
czytaj
na smartfonie
Aby odczytywać e-booki na swoim smartfonie musisz zainstalować specjalną aplikację. W zależności od formatu e-booka oraz systemu operacyjnego, który jest zainstalowany na Twoim urządzeniu może to być np. iBooks dla EPUBa lub aplikacja Kindle dla formatu MOBI.
Informacje na temat zabezpieczenia e-booka znajdziesz na karcie produktu w "Szczegółach na temat e-booka". Więcej informacji znajdziesz w dziale Pomoc.
Czytaj fragment
Pobierz fragment

Koniec świata i poziomki - ebook

Znakomita lektura dla całej rodziny!

Można podziwiać pomysłowość autorki w mnożeniu niezwykłych, zaskakujących przygód i sytuacji nieprawdopodobnych, szaleńczych. Opowieść rozwija fantazję młodych czytelników, zachęca do szukania barwnych i ciekawych stron życia, jak też bliskich kontaktów z rodziną, i w rodzinie mogą zdarzyć się ciekawe przygody. Miło jest przeżywać je z najbliższymi Zwłaszcza gdy mają poczucie humoru. Jest on dużym walorem tej fantastycznej opowieści, które wyróżnia się wśród utworów dla młodszych dzieci poziomem literackim i sprawnością pióra.

Na ogół rodziny żyją sobie spokojnie i przykładnie, bez jakichś szaleńczych pomysłów i eskapad. Ot, zwykłe codzienne obowiązki, a na wakacje przykładne wyjazdy do dziadków lub ciotek albo na wczasy, gdzie wszystko jest skrupulatnie zaplanowane. Spokojnie, bez nerwów i ryzykownych wypraw, a więc trochę nudno i szaro, zwłaszcza jeśli pogoda nie dopisze.

Jakże inaczej zachowują się bohaterowie książki Anny Onichimowskiej. Można powiedzieć, że jest to rodzina ekscentryczna, pełna szalonych pomysłów i fantazji. Jej poczynania poznajemy z relacji Karolka, który na gorąco prezentuje przygody, jakie spotykają jego, tatę, mamę i niemowlaka Józefka - rodzinną zgraną paczkę. Chwilami jest takie nagromadzenie wrażeń, kiedy sensacja goni sensację, że niemal gubimy się w natłoku wydarzeń.

Na początku opowieści rodzina wyrusza z plecakami... koniec świata, kierowana niepohamowaną ciekawością, co też znajduje się na krańcach ziemi. Następuje powrót do domu, ale bakcyl podróżowania już jest połknięty, tym bardziej że trzeba uciekać przed prześladowcą - Maurycym, tajemniczym przybyszem, który chce porwać Józefa i uczynić go królem w krainie, gdzie panujący młody władca miał dosyć rządów i szukał zastępcy.

Następuje cała seria niezwykłych przygód. Jest przeprawa łodzią przez rzeki, jazda parowcem po morzach, loty samolotami, pobyt w tropikach i dżungli, i wszędzie, gdzie się tylko pojawi, rodzina trafia na prześladowcze zakusy Maurycego, który dwoi się i troi, by wreszcie pochwycić Józefka i cenną mapę odnalezioną przez Karolka. Są podchody, ucieczki, napaści, a nawet więzienie w grocie. Dzielna rodzina jednak nie poddaje się. „Dopóki jesteśmy razem, nie może nas spotkać nic złego - stwierdza Karolek. - Tej jednej rzeczy byłem najpewniejszy w świecie”.

Mimo prześladowań rodzinka rozkoszuje się nieznanymi krajobrazami, podziwia egzotyczną przyrodę, poznaje miejscowe obyczaje. A w chwilach grozy i niebezpieczeństw ratuje wszystkich poczucie humoru i... baloniki, które zabrali ze sobą. To one unoszą ich w krytycznych momentach w powietrze, ratując z najgorszych opresji. Na zawołanie zjawia się też tajemniczy pies Albert śpieszący z pomocą. Zaradna mama, mimo kłopotów z hołubieniem niemowlaka, z pogodą ducha stawia czoło najtrudniejszym wydarzeniom, a tata rozładowuje napięcie niefrasobliwą grą na flecie. Cechuje go całkowita beztroska. Nie znając np. zasad nawigacji, zasiada za sterami samolotu, wyczytując z podręcznika instrukcje w czasie lotu.

Dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności wszystko kończy się pomyślnie. Porwany Józefek zostaje odnaleziony z pomocą nie zawodnego Alberta, mama, pełna życzliwości i ciepła, adoptuje sfrustrowanego królewicza i cała czwórka wraz z psem szczęśliwie ląduje na spadochronach w pobliżu własnego domu. „A kiedy się wyśpimy, pójdziemy na poziomki” – mówi mama na zakończenie opowieści. O tych poziomkach marzyła już od dawna.

Powyższy tekst pochodzi z czasopisma o książce dla dziecka „Guliwer” (nr. 6/99).

Projekt okładki: Katarzyna Kołodziej

Spis treści

Baloniki

Wyruszamy

Tajemnicza skrzyneczka

Kichający nieznajomy

Opowieść Maurycego

Kolejne odkrycie

Namiot, olbrzym i łódka

Trzy rzeki

Nocna przygoda

Deszcz, Albert i my

Parowiec

Próba porwania

Na pełnym morzu

Bal

Wyspa Smutnych Szewców

Podróżowanie w powietrzu

W dżungli

Uwięzieni

Skarb

W poszukiwaniu Józefa

Niespodziewana adopcja

Nareszcie w domu

Kategoria: Dla dzieci
Zabezpieczenie: Watermark
Watermark
Watermarkowanie polega na znakowaniu plików wewnątrz treści, dzięki czemu możliwe jest rozpoznanie unikatowej licencji transakcyjnej Użytkownika. E-książki zabezpieczone watermarkiem można odczytywać na wszystkich urządzeniach odtwarzających wybrany format (czytniki, tablety, smartfony). Nie ma również ograniczeń liczby licencji oraz istnieje możliwość swobodnego przenoszenia plików między urządzeniami. Pliki z watermarkiem są kompatybilne z popularnymi programami do odczytywania ebooków, jak np. Calibre oraz aplikacjami na urządzenia mobilne na takie platformy jak iOS oraz Android.
ISBN: 978-83-66719-53-8
Rozmiar pliku: 252 KB

FRAGMENT KSIĄŻKI

SPIS TREŚCI

Baloniki

Wyruszamy

Tajemnicza skrzyneczka

Kichający nieznajomy

Opowieść Maurycego

Kolejne odkrycie

Namiot, olbrzym i łódka

Trzy rzeki

Nocna przygoda

Deszcz, Albert i my

Parowiec

Próba porwania

Na pełnym morzu

Bal

Wyspa Smutnych Szewców

Podróżowanie w powietrzu

W dżungli

Uwięzieni

Skarb

W poszukiwaniu Józefa

Niespodziewana adopcja

Nareszcie w domuBALONIKI

Poranek był taki, jaki powinien być, kiedy się idzie na koniec świata. Wszystkie rzeczy stały już spakowane w jadalni: duże i małe walizki, kosze i sporo rozmaitych siatek. Krążyłem między nimi, ciągle jeszcze na bosaka i w piżamie, ponieważ nie bardzo wiedziałem, jak się ubrać. Tatuś pewnie również nie wiedział, bo po chwili stanął koło

mnie też w piżamie i na bosaka. Nie mówiliśmy nic do siebie, chociaż chyba myśleliśmy o tym samym.

– Nie stójcie tak, bo dostaniecie kataru – upomniała nas mamusia, wchodząc do pokoju z Józefem na ręku. W różowych śpiochach i obszytej koronką wyjściowej czapce mój brat wyglądał na przygotowanego do drogi. – Jak myślicie – spytała – który wózek będzie najlepszy?

– Aha – domyślił się tatuś – to do wózka chcesz władować te wszystkie bagaże?

– Jak to? – zdziwiła się. – W wózku jak zwykle pojedzie Józef.

– A walizki? – spytał tatuś i usiadł na największej. Na znak poparcia usiadłem obok niego.

– Nie wiem – zmartwiła się mamusia. – Ale chyba nie cały czas będziemy szli na piechotę. Koniec świata jest, jak sądzę, dość daleko.

– Tak czy inaczej, walizki zostają. Zostają też kosze i siatki. No i wózek, rzecz jasna.

– Z Józefem? – przestraszyła się mamusia.

– Józefa wsadzimy w nosidełka – zdecydował tatuś. – I weźmiemy jeden duży plecak. O, ten. – Wskazał na najbardziej wypchany, czerwony, do którego przywiązany był luzem metalowy kubek i trampki mamusi.

– Ale ja nie pamiętam, co w nim jest – zaprotestowała. – Być może potrzebniejsze rzeczy są całkiem gdzie indziej.

– Być może – zgodził się. – Sprawdzimy to po drodze. – Zerwał się nagle, pocałował mamusię i Józefa i wybiegł z pokoju.

Józef rozdziawił buzię, pokazując swoje cztery wielkie zęby, a mamusia popatrzyła na mnie pytająco.

– Co o tym myślisz, Karolku?

Próbowałem podnosić po kolei różne plecaki, w końcu zdecydowałem się na płaski, z wojskowego brezentu.

– Wezmę jeszcze ten.

– Nie będzie ci za ciężko? – zaniepokoiła się.

Przymierzyłem i pokręciłem głową.

– W co mam się ubrać? – spytałem.

– Przygotowałam ci wszystko w łazience. Ubierz się i przyjdźcie z tatusiem do kuchni.

Na śniadanie nie było dzisiaj płatków owsianych ani ryżu na mleku, tylko kakao, bułki z szynką i ciasto z rodzynkami, zupełnie jak w jakieś święto.

A potem mamusia powiedziała, że musi jeszcze posprzątać i wszystko posprawdzać i żebyśmy wynieśli to, co zabieramy, na werandę. Nie było tego w końcu dużo: dwa plecaki, Józef i nosidełko, uporaliśmy się więc szybciutko.

Kiedy mamusia wyszła, było już południe – takie, jakie powinno być, kiedy się idzie na koniec świata.

– No to idziemy! – Klasnął w ręce tatuś i pobiegł po buszującego w trawie Józefa.

– Spójrz na jego śpioszki! – wykrzyknęła mamusia. – Tylko go umyję, przebiorę i możemy iść – zdecydowała i zniknęła z Józefem w domu.

Tatuś westchnął i podszedł do furtki, obok której przechodził właśnie nasz sąsiad.

– Rzucili kolorowe baloniki. Z nosami – poinformował.

– Z nosami? – zainteresował się tatuś.

– Tak – potwierdził sąsiad. – A niektóre mają podobno nawet uszy. Ale nie wiem dokładnie, bo takich nie widziałem.

– Łakoma rzecz, takie baloniki... – powiedział w zamyśleniu tatuś i mrugnął do mnie porozumiewawczo. – Zaraz wrócę.

– Pójdę z tobą! – Chwyciłem go za rękę.

– Pilnuj bagaży – poprosił. – Wkrótce będę z powrotem.

Patrzyłem za nim tak długo, aż zniknął za krzakami jaśminu.

Ciekawe, czy będą z uszami, zastanawiałem się.

Wtedy wyszła z domu mamusia z wyperfumowanym Józefem na rękach. Miał teraz na sobie śpiochy w zielone zające i okropnie ziewał.

– Nakarmiłam go przy okazji – powiedziała. – Teraz powinien być grzeczny. Wsadzimy go w nosidełko i będzie spał. Prawda, mały zajączku? – spytała pieszczotliwie, gilgając go pod bródką. Zabuczał coś po swojemu i zamknął oczy. – Ruszamy! – ucieszyła się.

– Sami? A kto będzie niósł ten wielki plecak?

Mamusia rozejrzała się niespokojnie.

– Gdzie tatuś? – spytała po chwili.

Powiedziałem jej i zaraz poczułem się głodny. Nie wiem, co miały z tym wspólnego baloniki, ale widocznie coś miały.

– Co zjemy dzisiaj na obiad? – spytałem.

– Na obiad?! – Oczy mamusi zrobiły się okrągłe ze zdumienia. – Przecież... – zająknęła się – przecież wyruszamy...

– Pewnie – zgodziłem się od razu. – Ale możemy przecież ruszyć po obiedzie, prawda?

Mamusia uśmiechnęła się jakby z przymusem i weszła do domu. Józefa wzięła ze sobą.

Poszedłem sprawdzić, czy nie dojrzały czasem nowe truskawki. Sprawdzałem tak długo, aż poczułem, że właściwie wcale nie jestem głodny, i wtedy usłyszałem skrzypienie furtki.

*

Były niebieskie, czerwone i żółte. Miały wielgachne nochale i dziwne, małe uszka. Tatuś trzymał je mocno w obu garściach, a one zdawały się unosić go w powietrze. Wyglądało to tak, jakby z dużym wysiłkiem trzymał się jeszcze ziemi.

– Karolu! – wołał. – Karolu! Pomóż mi!

Podbiegłem do niego, a on podał mi kilka sznureczków. Poczułem się tak lekki, jakbym nic nie ważył. Skakaliśmy z tatusiem wielkimi susami po ogrodzie. Mama zaraz wybiegła z domu i zaczęła krzyczeć, że ona też chce. Daliśmy jej po dwa baloniki i unieśliśmy się wszyscy razem nad grządkami tulipanów, nad truskawkami i szczypiorkiem.

– Au! – krzyknęło coś od strony domu.

– Józef! – Roześmiała się mamusia, skacząc ku werandzie.

Niech on też pofruwa, pomyślałem.

Mamusia przywiązała baloniki do balustrady, żeby nie poleciały, a Józef, siedząc po turecku, ślinił się i szczerzył zęby. Umocowałem do szelek jego śpioszków żółty balonik i, zanim zdążyłem pochwalić się tym mamusi, Józef wisiał pod sufitem werandy.

Żeby ściągnąć go na ziemię, musieliśmy przynieść spod czereśni drabinę. Była bardzo lekka, bo przywiązaliśmy do niej baloniki.

– Mam świetny pomysł – pochwalił się tatuś, gdy siedzieliśmy już wszyscy przy stole, na którym dymił gar zupy. – A właściwie – poprawił się – kilka pomysłów. Po pierwsze, przywiążemy do naszych plecaków baloniki.

– I do Józefa – dorzuciłem śpiesznie.

– Nie będziemy chyba brać w podróż drabiny – zaprotestowała mamusia.

– Po drugie... – ciągnął tatuś – będziemy jeść zupę z garnka, żeby nie brudzić talerzy. A po trzecie, po zjedzeniu ja zajmę się garnkiem. Inaczej na pewno dzisiaj nie wyruszymy. – Zamachał nam przed nosami łyżką.

– Pozmywasz? – spytała z niedowierzaniem mamusia.

– Tego nie powiedziałem – zaczął się bronić. – Powiedziałem tylko, że się zajmę. Z czego jest ta zupa? – zainteresował się.

– Z papierka – powiedziała nieśmiało mamusia i szybko dodała: – To znaczy z torebki. Błyskawiczna. Niczego innego nie mamy już do jedzenia. Przecież jedziemy, więc...

– Tak, oczywiście – przerwał jej tatuś. – Oczywiście. Czy mogę zabrać już garnek i łyżki?

Kiwnęliśmy głowami, a on wziął pod pachę garnek i zniknął w głębi ogrodu. Po chwili pojawił się, wyjął z komórki łopatę i nie zwracając na nas uwagi, oddalił się spiesznie.

– Gotowe – zameldował po powrocie, otarłszy pot z czoła.

Kiedy zakładaliśmy plecaki, zapadał właśnie zmierzch; taki, jaki powinien być, kiedy się idzie na koniec świata.

KONIEC BEZPŁATNEGO FRAGMENTU

ZAPRASZAMY DO ZAKUPU PEŁNEJ WERSJI
mniej..

BESTSELLERY

Kategorie: