O szczęściu prostego życia. Inspiracje Regułą Świętego Franciszka - Paulus Terwitte - ebook

O szczęściu prostego życia. Inspiracje Regułą Świętego Franciszka ebook

Paulus Terwitte

4,4
25,01 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.
Dowiedz się więcej.
Opis

Czy mniej to rzeczywiście więcej? Ile rzeczy muszę posiadać? Jacy ludzie naprawdę czynią mnie szczęśliwym?

Reguły klasztorne św. Franciszka mają w sobie fascynującą prostotę i jasność przesłania. Zawsze aktualne, pomagają nam odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących ludzkiego losu. Książka jest impulsem dla duchowego życia każdego z nas i zachętą do podjęcia próby i wcielenia w to życie Ewangelii i franciszkańskiego ducha.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 122

Oceny
4,4 (5 ocen)
3
1
1
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wpro­wa­dze­nie

Świę­ty Fran­ci­szek był szczę­śliw­cem! Praw­dy, któ­re so­bie uświa­do­mił, po­rusza­ją du­sze ludz­kie do dziś. Je­śli ktoś kie­dykol­wiek był w Asy­żu, może bez koń­ca opo­wia­dać o tym do­świad­cze­niu. Nie ma chyba czło­wie­ka, któ­ry nie wra­cał­by z po­ło­żo­nych w ser­cu Włoch świę­tych miejsc do co­dzien­ne­go życia od­mie­nio­ny. Lu­dzi ogar­nia­ją twór­czy nie­po­kój i dziw­na tę­sk­no­ta za szczę­śli­wym życiem. To­wa­rzyszy im w niej au­tor Pie­śni sło­necz­nej, nie­strudzo­ny gło­si­ciel po­ko­ju z da­rem, któ­ry – jak mó­wił – prze­ka­zał mu sam Pan: da­rem życia „we­dług do­sko­na­ło­ści świę­tej Ewan­ge­lii”.

Ta­jem­ni­ca jego życia po­cią­ga­ła lu­dzi żyją­cych we wszyst­kich epo­kach. Spro­wa­dza­ła się ona do tego, że moż­li­wa jest pro­sta eg­zysten­cja we­dług Ewan­ge­lii – bez do­dat­ków i ko­men­ta­rzy[a]. Świę­ty nie tyl­ko prze­ka­zał tę praw­dę swo­im bra­ciom, lecz tak­że sam był jej au­ten­tycz­nym świad­kiem. Tak au­ten­tycz­nym, że jego po­stać fa­scynuje nas do dziś.

Za­kon za­ło­żo­ny przez syna kup­ca po ra­dykal­nym na­wró­ce­niu, któ­re za­owo­co­wa­ło przy­ję­ciem przez nie­go ewan­ge­licz­ne­go stylu życia, nig­dy nie sta­no­wił mo­no­li­tu. Nie­mal od po­cząt­ku bra­cia an­ga­żo­wa­li się w świę­ty spór o to, jak moż­na żyć we­dług Ewan­ge­lii jesz­cze pro­ściej. W jesz­cze więk­szym ubó­stwie. W jesz­cze więk­szym po­słuszeń­stwie. Jesz­cze bar­dziej ra­dykal­nie.

Tę­sk­no­ta za rze­czywi­stym, au­ten­tycz­nym i speł­nio­nym życiem nie zno­si fał­szywych kom­pro­mi­sów i nie­koń­czą­ce­go się ocze­ki­wa­nia. W XVI wie­ku bra­ci z róż­nych ga­łę­zi za­ko­nu fran­cisz­kań­skie­go po­łą­czyło po­szuki­wa­nie szczę­ścia pro­ste­go byto­wa­nia. Schro­ni­li się w pustel­niach. Chcie­li za­ryzyko­wać jesz­cze raz, dać pierw­szeń­stwo Ewan­ge­lii. Z tego ruchu roz­wi­nął się re­for­ma­tor­ski za­kon fran­cisz­kań­ski. Jego człon­ko­wie cho­dzi­li boso, no­si­li bro­dy, brą­zo­we ha­bi­ty i dłu­gie, spi­cza­ste kap­tury (wł. ca­puc­cio). Za­czę­to ich na­zywać ka­pucyna­mi. Dzię­ki przy­ję­tym su­ro­wym za­sa­dom byli oni pro­stymi świad­ka­mi życia we­dług Ewan­ge­lii. W XVIII wie­ku ich za­kon stał się jed­nym z naj­więk­szych na te­re­nach, na któ­rych po­sługi­wa­no się ję­zykiem nie­miec­kim.

Dzię­ki swo­je­mu do­świad­cza­niu Boga i mą­dro­ści życio­wej ka­pucyni sta­li się god­nymi za­ufa­nia to­wa­rzysza­mi dla wie­lu osób po­szukują­cych spo­so­bu nada­nia for­my od­wiecz­nej ludz­kiej tę­sk­no­cie za szczę­ściem. Two­rzyli licz­ne dzie­ła o cha­rak­te­rze spo­łecz­nym, po­przez któ­re za­spo­ka­ja­li zro­zu­mia­łą tę­sk­no­tę lu­dzi za za­ko­rze­nie­niem, go­dzi­wym utrzyma­niem i wię­zia­mi. Oprócz tego w przy­stęp­nych ka­za­niach i książ­kach nie­strudze­nie wska­zywa­li dro­gi do szczę­ścia i ostrze­ga­li przed ma­now­ca­mi, na ja­kie moż­na zejść pod­czas jego po­szuki­wań.

Jest cał­ko­wi­cie na­tural­ne, że w roz­wa­ża­niach tych ka­pucyni po­dej­mo­wa­li te­mat re­guły za­kon­nej, do któ­rej prze­strze­ga­nia się zo­bo­wią­za­li. Choć sfor­mu­ło­wał ją cha­ryzma­tycz­ny świę­ty z Asy­żu, bra­cia uwa­ża­li, iż za­wie­ra ona wska­zów­ki, jak pro­wa­dzić pro­ste życie rów­nież poza wspól­no­tą za­kon­ną. Jej tłuma­cze­nie na ję­zyk współ­cze­sno­ści uzna­wa­li za za­da­nie nie tyl­ko swo­je­go za­ko­nu. Do tej per­spek­tywy na­wią­zuje przed­sta­wio­ne po­ni­żej du­cho­we ob­ja­śnie­nie po­szcze­gól­nych frag­men­tów fran­cisz­kań­skiej Re­guły.

Jak do­wo­dzi płyną­ca nie­prze­rwa­nie do Asy­żu rze­ka piel­grzymów, po­stać na­ro­dzo­ne­go tam świę­te­go, z po­wo­du umi­ło­wa­nia ubó­stwa czę­sto okre­śla­ne­go jako Po­ve­rel­lo (‘Bie­da­czyna’), do dziś za­dzi­wia lu­dzi re­pre­zen­tują­cych wszyst­kie kra­je, kul­tury i re­li­gie. W jaki spo­sób fa­scyna­cja życiem i po­śmiert­ne od­dzia­ływa­nie Fran­cisz­ka, za­wdzię­cza­ją­ce­mu swo­ją sła­wę mię­dzy in­nymi uło­że­niu Pie­śni sło­necz­nej, może przy­czynić się do pod­ję­cia przez lu­dzi re­flek­sji nad wła­snym życiem? Jaka siła kryje się w tek­ście, do któ­re­go od wie­ków od­wo­łują się męż­czyź­ni i ko­bie­ty z ro­dzi­ny fran­cisz­kań­skiej, de­cydu­ją­cy się na opusz­cze­nie ro­dzin­nych stron po to, by dzie­lić życie z in­nymi w bra­ter­sko-sio­strza­nej wspól­no­cie mo­dli­twy i po­sługi bliź­nim?

Re­guła fran­cisz­kań­ska jest ostat­nią (po be­ne­dyk­tyń­skiej) ofi­cjal­nie uzna­ną przez Ko­ściół sa­mo­dziel­ną re­gułą za­kon­ną. Jej pierw­sza wer­sja po­zo­sta­je nie­zna­na. Pa­pież In­no­cen­ty III za­twier­dził ją w roku 1209 na proś­bę dwudzie­sto­sied­mio­let­nie­go wów­czas syna asy­skie­go kup­ca. Fran­ci­szek po­pro­sił go o to, gdy przy­był do Rzymu wraz z je­de­na­sto­ma to­wa­rzysza­mi. Praw­do­po­dob­nie za­wie­ra­ła ona wy­łącz­nie cyta­ty z Ewan­ge­lii i zo­sta­ła przed­sta­wio­na przez Fran­cisz­ka ust­nie. Drugą wer­sję, pi­sem­ną, „gor­li­wi” bra­cia – jak się uwa­ża – skra­dli i ukryli w nie­zna­nym miej­scu. Ze wzglę­du na ro­sną­cą licz­bę człon­ków wspól­no­ty uzna­li ją za nie­przysta­ją­cą do życia, czyli – mó­wiąc mniej oględ­nie – zbyt ra­dykal­ną. Trze­cia wer­sja, do któ­rej na­pi­sa­nia na­kło­nio­no Fran­cisz­ka, mia­ła cha­rak­ter bar­dziej du­cho­wy i nie od­po­wia­da­ła ocze­ki­wa­niom ani bra­ci bie­głych w pra­wie, ani Sto­li­cy Apo­stol­skiej. Czwar­tą, wy­mu­szo­ną na świę­tym, w 1223 roku przed­ło­żo­no Ho­no­riu­szo­wi III. Pa­pież uro­czy­ście ją za­twier­dził. Jej orygi­nał wy­sta­wio­no w ka­pli­cy re­li­kwii ba­zyli­ki Świę­te­go Fran­cisz­ka w Asy­żu.

Hi­sto­ria tej re­guły już sama w so­bie sta­no­wi do­kument du­cho­wo­ści fran­cisz­kań­skiej, w któ­rej duch i życie mają pierw­szeń­stwo przed prze­pi­sa­mi i for­ma­mi, na­wet gdy te są nie­zmien­ne. Bra­cia i sio­stry z za­ko­nów fran­cisz­kań­skich, a tak­że sym­pa­tyzują­cy z tym ty­pem du­cho­wo­ści świec­cy po­strze­ga­ją sie­bie ra­czej jako ruch niż or­ga­ni­za­cję. Ktoś, kto zo­sta­je fran­cisz­ka­ni­nem, ka­pucynem, kla­ryską czy fran­cisz­kan­ką, nie wstę­puje do za­ko­nu, lecz otwie­ra się na pew­ną po­sta­wę du­cho­wą, czer­pią­cą bez­po­śred­nią in­spi­ra­cję z Ewan­ge­lii, aby od­na­leźć życie w peł­ni, jak sta­ło się to udzia­łem Fran­cisz­ka.

Ele­men­ty praw­ne, któ­re mu­sia­ła za­wie­rać re­guła, aby mógł ją uznać Ko­ściół in­stytucjo­nal­ny, nie zdo­ła­ły zga­sić du­cha pro­wo­ka­cyj­nej pro­sto­ty, wy­ra­ża­ją­cej się we fran­cisz­kań­skiej for­mie życia. Do­kument sta­wia człon­ków wspól­no­ty przed pyta­nia­mi o styl eg­zysten­cji i po­sta­wę du­cho­wą, mówi o ich za­an­ga­żo­wa­niu w Ko­ściół, od­no­si się do kwe­stii wła­sno­ści, sto­sun­ku do płci prze­ciw­nej, bu­do­wa­nia wspól­no­ty i wie­lu in­nych spraw. Przy jego in­ter­pre­ta­cji kie­ro­wa­łem się pra­gnie­niem wy­do­bycia du­cha i mocy du­cho­wo­ści fran­cisz­kań­skiej, aby za­chę­cić jak naj­wię­cej osób do wy­pró­bo­wa­nia tego spo­so­bu życia Ewan­ge­lią, a dzię­ki temu po­móc im od­na­leźć szczę­ście speł­nie­nia w Bogu.

Książ­kę tę de­dykuję wspól­no­tom lo­kal­nym, w któ­rych od dzie­więt­na­ste­go roku życia dane mi było wra­stać w du­cho­wość fran­cisz­kań­sko-ka­pucyń­ską. Spo­tka­łem tam bra­ci bę­dą­cych moc­nymi świad­ka­mi życia we­dług Ewan­ge­lii. Dzię­ki swo­im po­szuki­wa­niom, ma­ją­cym na celu od­krycie, jak w spo­sób ade­kwat­ny do współ­cze­snej epo­ki wcie­lać w życie wska­za­nia Do­brej No­wi­ny, sta­li się oni mo­imi to­wa­rzysza­mi na ka­pucyń­skiej dro­dze. Bez nich nie był­bym tym, kim je­stem. Bez nich nie sta­nę się rów­nież tym, kim mam się jesz­cze stać.

Würz­burg – Asyż, maj 2009 roku br. Pau­lus Ter­wit­te, ka­pucyn

[a] Au­tor czyni tu alu­zję do spo­pula­ryzo­wa­ne­go przez św. Fran­cisz­ka, a od­no­szą­ce­go się do gło­sze­nia Ewan­ge­lii sfor­mu­ło­wa­nia sine glo­sa (‘bez do­dat­ków’, ‘bez ko­men­ta­rzy’; przyp. tłum.).

KO­WAL CU­DZE­GO LOSU

Do­strze­gaj swo­je miej­sce we wspól­no­cie

+

Bul­la pa­pie­ska

Bi­skup Ho­no­riusz, sługa sług Bo­żych, umi­ło­wa­nym sy­nom, bra­tu Fran­cisz­ko­wi i in­nym bra­ciom z za­ko­nu Bra­ci Mniej­szych po­zdro­wie­nie i apo­stol­skie bło­go­sła­wień­stwo.

Sto­li­ca Apo­stol­ska ma zwyczaj po­zwa­lać na po­boż­ne życze­nia pro­szą­cych i udzie­lać chęt­nie po­par­cia dla ich chwa­leb­nych pra­gnień. Dla­te­go, umi­ło­wa­ni w Panu sy­no­wie, skła­nia­jąc się do po­boż­nych próśb wa­szych, re­gułę wa­sze­go za­ko­nu, po­twier­dzo­ną przez nie­za­po­mnia­nej pa­mię­ci pa­pie­ża In­no­cen­te­go, na­sze­go po­przed­ni­ka, do tej bul­li włą­czo­ną, po­wa­gą apo­stol­ską wam po­twier­dza­my i ni­niej­szym pi­smem bie­rze­my w opie­kę.

Świę­ty Fran­ci­szek uwa­żał, że nie tyle od­krył nowy spo­sób życia, ile od­na­lazł jego for­mę, któ­rą mu ob­ja­wił „sam Naj­wyż­szy”. Bie­da­czynę z Asy­żu ce­cho­wa­ła wraż­li­wość da­le­ka od wszel­kiej am­bi­cji sa­mo­dziel­ne­go okre­śla­nia, co ma w życiu ro­bić. „Pan zle­cił mi tro­skę o bra­ci” – na­pi­sał w swo­im Te­sta­men­cie. Fran­ci­szek nie bu­do­wał no­wej wspól­no­ty, lecz z za­dzi­wia­ją­cym spo­ko­jem przy­glą­dał się temu, co dzie­je się w nim i wo­kół nie­go. Choć bar­dzo in­ten­syw­nie po­szuki­wał swo­jej dro­gi w sa­mot­no­ści, to re­gular­nie po­wra­cał do świa­ta, urze­czywist­nia­jąc ideę bra­ter­stwa ze wszyst­ki­mi ludź­mi, ba!, z ca­łym stwo­rze­niem. Nie two­rzył tej jed­no­ści na nowo – się­gał po to, co już za­stał, bo po pro­stu trak­to­wał se­rio to, że nie jest sam na tym świe­cie. Jego nowa per­spek­tywa po­le­ga­ła na uzna­niu, że to, co świat ma do za­ofe­ro­wa­nia, jest pro­po­zycją po­cho­dzą­cą od Boga; jest to dar, coś, co zo­sta­ło mu dane, a za­tem i za­da­ne.

Fran­ci­szek z lek­ko­ścią do­sto­so­wywał się do oko­licz­no­ści ze­wnętrz­nych; ro­zu­miał je po swo­je­mu, ale nie chciał ich od­rzucać. Z tego po­wo­du rów­nież uro­czyste sło­wa o Sto­li­cy Apo­stol­skiej są mu­zyką dla uszu osób prak­tykują­cych du­cho­wość fran­cisz­kań­ską. Przy­cze­pio­na do Re­guły pa­pie­ska pie­częć jawi się jako do­wód na zmysł re­ali­zmu za­ło­życie­la za­ko­nu. Choć nie­któ­rzy wi­dzą w tym swe­go ro­dza­ju ka­pi­tula­cję przed wła­dzą ko­ściel­ną, trud­no so­bie wy­obra­zić Bie­da­czynę z Asy­żu w po­sta­wie służal­czej. Pro­tek­cjo­nal­ne sło­wa pa­pie­ża i jego pie­częć wy­ra­ża­ją ra­czej praw­dę, że pro­ste życie we­dług Ewan­ge­lii nie jest moż­li­we bez po­śred­nic­twa Ko­ścio­ła. Tak jak Ko­ściół nie wy­myślił Ewan­ge­lii, tak Fran­ci­szek nie wy­myślił idei pro­ste­go życia zgod­ne­go z Do­brą No­wi­ną. Tak jak Ko­ściół wy­wo­dzi się od Je­zusa, tak świę­ty z Asy­żu wy­wo­dzi się z Ko­ścio­ła, w któ­rym – moż­na by nie­ja­ko po­wie­dzieć – od­sła­nia on Je­zusa.

Le­d­wie Bie­da­czyna z Asy­żu zna­lazł je­de­na­stu to­wa­rzyszy, wy­brał się w po­dróż do Rzymu. Jed­ne­go z naj­po­tęż­niej­szych w hi­sto­rii Ko­ścio­ła pa­pie­ży na­zywał po pro­stu „Pa­nem Pa­pie­żem”[b]. In­no­cen­ty III mu­siał być pod du­żym wra­że­niem go­ścia. Oto przy­był do nie­go ktoś, kto z jed­nej stro­ny przy­jął ewan­ge­licz­ny na­kaz ubó­stwa za pod­sta­wo­wą za­sa­dę no­wej for­my życia, a z drugiej nie chce jej wpro­wa­dzać bez zgo­dy gło­wy bo­ga­te­go i po­tęż­ne­go Ko­ścio­ła. Sko­ro Fran­ci­szek sta­now­czo za­ka­zał póź­niej bra­ciom pro­sze­nia Kurii Rzym­skiej o ja­kie­kol­wiek pi­sma po­le­ca­ją­ce, trud­no so­bie wy­obra­zić, aby z jego wi­zytą u pa­pie­ża wią­za­ły się ja­kieś kal­kula­cje. Je­den z fre­sków w gór­nym ko­ście­le ba­zyli­ki Świę­te­go Fran­cisz­ka w Asy­żu przed­sta­wia Bie­da­czynę jako fi­lar pod­trzymu­ją­cy ba­zyli­kę la­te­rań­ską u boku Ojca Świę­te­go, któ­re­mu taki ob­raz miał się uka­zać we śnie, za­nim Fran­ci­szek sta­nął ze współ­brać­mi przed jego ob­li­czem. W swo­jej pro­sto­cie ów świe­żo na­wró­co­ny czło­wiek pra­gnął pro­wa­dzić życie w Ko­ście­le, za któ­re­go po­śred­nic­twem zo­sta­ła mu prze­ka­za­na Ewan­ge­lia. Nie cho­dzi­ło mu o wła­sną oso­bę ani o od­no­wę in­stytucji; jego cel sta­no­wi­ło po­dzie­le­nie się nowo od­krytym szczę­ściem z in­nymi. Trud­no so­bie zresz­tą wy­obra­zić, by było in­a­czej, sko­ro owo nowe szczę­ście po­le­ga­ło wła­śnie na pro­wa­dze­niu pro­ste­go życia we wspól­no­cie, w ob­rę­bie moż­li­wo­ści ofe­ro­wa­nych jed­no­st­ce. Była to dro­ga re­zygna­cji z wy­obra­ża­nia so­bie szczę­ścia we­dług wła­sne­go wi­dzi­mi­się, z ro­jeń o swo­jej wiel­ko­ści. Fran­ci­szek czuł wdzięcz­ność za moż­li­wo­ści, ja­kie da­wa­ła mu za­sta­na rze­czywi­stość, i świa­do­mie z nich ko­rzystał.

To, że ele­men­ty Re­guły sta­no­wią sło­wa pa­pie­ża i jego pie­częć, jest zna­mien­ne dla fran­cisz­kań­skie­go stylu życia. Kto sta­wia so­bie świę­te­go za wzór, nie może dzia­łać sa­mo­dziel­nie i uwa­żać się za cel wszyst­kich swo­ich dą­żeń. Już dzię­ki temu sta­je się dla Ko­ścio­ła gło­sem su­mie­nia, o któ­re­go au­ten­tycz­no­ści za­świad­cza w cu­dow­ny spo­sób nie­ro­ze­rwal­ne po­łą­cze­nie tek­stu Re­guły i słów pa­pie­skich. To, co pra­gną w swym życiu urze­czywist­niać bra­cia i sio­stry, za­czyna się w Ko­ście­le i w nim się koń­czy. Ale Ko­ściół – i to rów­nież na­le­ży do­strze­gać, kie­dy czyta się fran­cisz­kań­ską Re­gułę – jest po­prze­dza­ny przez swo­je­go Za­ło­życie­la, Je­zusa, bez któ­re­go nie może ist­nieć. Ko­ściół nie sta­no­wi rów­nież osta­tecz­ne­go celu, lecz pro­wa­dzi do Je­zusa Chrystusa, któ­ry zło­ży wszyst­ko pod sto­py Ojca Nie­bie­skie­go (por. 1 Kor 15,27n.).

W ten spo­sób nie­spo­dzie­wa­nie od­kryli­śmy sze­ro­ką per­spek­tywę, jaką otwie­ra dla czło­wie­ka pro­ste życie. Kto nie szuka już sie­bie i swo­ich pla­nów, komu nie są nie­zbęd­ne oso­bi­ste wy­róż­nie­nia i wznio­słe cele, ten w pew­nej chwi­li ja­sno zo­ba­czy praw­dzi­we życie. Otwo­rzy się na rze­czywi­stość, któ­ra go wzywa, bo tu i te­raz są po­trzeb­ne jego zdol­no­ści. Za­miast się bać prze­gra­nia swo­je­go życia, bę­dzie je po­strze­gał jako po­sługę na rzecz szczę­ścia in­nych. Mam tutaj na myśli choć­by bra­ci, któ­rym po­wie­dzia­no, że na przy­kład w ja­kiejś szko­le, w szpi­ta­lu, pa­ra­fii lub da­le­kim kra­ju bra­kuje rąk do pra­cy. Wzię­li oni so­bie tę in­for­ma­cję do ser­ca i dali jej pierw­szeń­stwo przed oso­bi­stymi pla­na­mi. Więk­szość z nich mó­wi­ła po­tem z wdzięcz­no­ścią o od­kryciu w ten spo­sób w so­bie stron, któ­re bez no­wych do­świad­czeń nig­dy nie zo­sta­łyby do­strze­żo­ne.

Kto się tak włą­czy w służ­bę bliź­nie­mu, po­dob­nie jak Re­guła Świę­te­go Fran­cisz­ka włą­cza się w służ­bę Ko­ścio­ło­wi, nie bę­dzie czuł się prze­gra­ny. Dzię­ki od­waż­ne­mu wej­ściu we wspól­no­tę lu­dzi – nie­za­leż­nie od tego, jak bar­dzo grzesz­nych – taki czło­wiek z ra­do­ścią prze­kre­śli ego­istycz­ne cre­do epo­ki współ­cze­snej: „Je­że­li każ­dy bę­dzie myślał o so­bie, to po­myśli się o wszyst­kich!”. Niech inni umie­ra­ją dla sie­bie; duch fran­cisz­kań­ski woli umie­rać w służ­bie drugie­go czło­wie­ka.

[b] W ła­ciń­skim tek­ście Te­sta­men­tu Fran­ci­szek po­służył się zwro­tem do­mi­nus Papa, któ­ry w prze­kła­dzie pol­skim od­da­no jako ‘Oj­ciec Świę­ty’ (przyp. tłum.).

Ty­tuł orygi­na­łu: Vom Glück des ein­fa­chen Le­bens

Pro­jekt okład­ki i opra­co­wa­nie gra­ficz­ne książ­ki: Krzysz­tof Krzywa­nia

Zdję­cia: Ma­sha Da­ni­lo­va , NASA, fer­kel­rag­gae – Fo­to­lia, da­vid hu­ghes – Fo­to­lia, Mar­ti­na Ce­ral­de, Tim Gouw, Alek­san­dra Ma­zur, Jes­se Or­ri­co, Lo­uis Mon­co­uyo­ux, Fo­to­werk – Fo­to­lia, Dori – Wi­ki­me­dia Com­mons, Ser­gio Rola.

© 2009 by Vier-Tür­me GmbH, Ver­lag,

D-97359 Mün­ster­schwa­rzach Ab­tei

© for the Po­lish edi­tion by Świę­ty Woj­ciech

Dom Me­dial­ny sp. z o.o., Po­znań 2016

ISBN 978-83-8065-005-3

Wy­daw­ca:

Świę­ty Woj­ciech Dom Me­dial­ny sp. z o.o.

Wy­daw­nic­two

ul. Char­to­wo 5, 61-245 Po­znań

tel. 61 659 37 13

wy­daw­nic­two@swie­tywoj­ciech.pl

Za­mó­wie­nia:

Dział Sprze­da­ży i Lo­gi­styki

ul. Char­to­wo 5, 61-245 Po­znań

tel. 61 659 37 57 (-58, -59), faks 61 659 37 51

sprze­daz@swie­tywoj­ciech.pl • sklep@mo­jek­siaz­ki.pl

www.swie­tywoj­ciech.pl • www.mo­jek­siaz­ki.pl

Kon­wer­sja do e-wy­da­nia: Wy­daw­nic­two Świę­ty Woj­ciech