"Drzwi do windy otworzyły się bezszelestnie. Monique poczuła świeży zapach tropikalnej zieleni i powiew morskiej, nie, to nie to – raczej oceanicznej, poprawiła się w myśli, ciepłej bryzy. – Karaiby – pomyślała natychmiast, rozglądając się po zdumiewającej scenerii, jaka w perspektywie wykreowanego sztucznie zachodu słońca ukazała się jej oczom. Przez kilka sekund nie wiedziała, gdzie się znajduje. Rozum podpowiadał jej, że jest w jakimś wnętrzu, w podziemiach jakiegoś budynku. Tymczasem wszystkie jej zmysły chłonęły pejzaż małej, tropikalnej wysepki z palmami, delikatnym piaskiem na olbrzymiej plaży i wonią wiatru znad morza."