Carmen nie urodziła się po to, żeby walczyć. Jej droga życiowa miała być prosta - zakochać się, wyjść za mąż, urodzić dzieci i zająć się domem, jak każda szanująca się, porządna boliwijska kobieta. I prawie jej się to udało. Jednak coś poszło nie tak. Książę z bajki okazał się żabą, a Carmen z uległej pani domu stała się wojowniczką, która niemal codziennie wychodzi na ring i własnymi pięściami spuszcza manto facetom. Tylko że na ringu oraz poza nim i tak rządzą mężczyźni. I to oni za kulisami ustawiają te walki.